Archiwum 19 października 2003


paź 19 2003 Naga prawda to nieprawda
Komentarze: 6

'Naga kobieta najbardziej mnie pociaga, gdy leży na boku, podparta ramieniem. Widok zaglebienia nad biodrem sam w sobie doprowadza mnie do orgazmu.'- rzekł L. po czym odbył pełen zadowolenia stosunek ze swoją nieco ciężkawą V.

Nie próbuję nawet myśleć, dlaczego przeważnie tak wychodzi, że kocham się na boku.Zaraz zaraz...ale to zazwyczaj ja wybieram pozycję...Nie jestem gruba. Nie jestem gruba. Ja NAPRAWDĘ NIE jestem gruba.:p

ani-mru-mru : :
paź 19 2003 Zwyczajnie
Komentarze: 2

Dziekanat. Odbieram indeks. Podbijam legitymację i książeczkę zdrowia.

- Krysiu, co tu tak kokosami pachnie- pani Jola podnosi głowę znad sąsiedniego biurka, a ja jeszcze wyżej z dumy nad  moimi poczciwymiYves Rocher Noix de Coco.

- Pewnie ciasto jakieś...

:)

Dzień dobry państwu.Chciałam Wam powiedzieć tylko, że...

muszla klozetowa w galerii sztuki to mniej więcej jak socjolekt blokersów w wydaniu Doroty Masłowskiej w jej 'Wojnie polsko- ruskiej' na półce z literaturą i nic, że popularną.Najważniejsze jednak by na rzecz z pozoru zwyczajną umieć spojrzeć bardzo niezwyczajnie, w niezwyczajnych dla owej zwykłej rzeczy okolicznościach. A potem by umieć już zawsze patrzeć na nią niezwyczajnie, nawet gdy wykonujemy z nią, lub w niej,czynność jak najbardziej zwyczajną i z niezwyczajności to ona nic nie ma.I tak, ku mej osobistej uciesze, potrafię na mego osobistego i zwyczajnego Pana i Władcę patrzeć niezwyczajnie, mimo że okoliczności tej bliskości od półtora roku potrafiły już zezwyczajnieć, co nie znaczy zmarnieć. One zwyczajnie, w tej swojej zwyczajności, zrobiły się niezmiernie niezwyczajne. I zwyczajność jest zatem niezwykła.

Jadę tramwajem linii 11. Na ulicy Piłsudskiego wsiada młoda kobieta z kilku, może kilkunastoletnim chłopcem, z tornistrem na plecach. Zajmują miejsce kilka siedzeń za mną. Jedno, bo On na kolanach Jej i nie odwrotnie. Widzę ich twarze w odbiciu na szybie:

- Dziś na angielskim Pani pytała nas co najbardziej lubimy robić- zaaprabowany chłopiec opowiada o kolejnym dniu w szkole.

-I co odpowiedziałeś- pyta kobieta.

-Odpowiedziałem, że najbardziej lubię jeździć tramwajami...- wyznaje chłopiec.

-A powiedziałeś Pani, że byłeś z ciocią na wakacjach w Londynie?- dumnie kobieta.

- Nie, nie mówiłem. Nie pytała...

-A powiedz Cioci  po angielsku co lubisz robić najbardziej, przecież umiesz- nalega kobieta.

- I like...

- No świetnie, świetnie...i co dalej...

-...going...

- Tak...

- Ale nie wiem jak jest tramwaj...- zasmucony.-Ciociu, jak jest tramwaj po angielsku?- odrywam wzrok od witryny sklepowej i wpatruję się w zakłopotaną twarz Cioci. Ku mojemu zdumieniu następuje dłuższa chwila ciszy, a następnie:

- Michasiu, spójrz! Jaki olbrzymi pies! O tam!...

No zwyczajnie się uśmiałam.

Dyg:)

ani-mru-mru : :